Szukaj

Tornjak na Mazurach

kategoria

Zabawa

Smerfów moc, czyli Joszko movie #15

Lubię małe, elastyczne, czasami pachnące, popiskujące, kiedy wezmę je na ząb. Sprawdzam rano, czy może to gładkie Dziwadło nie zostawiło dla mnie jakiegoś żuja. Continue reading „Smerfów moc, czyli Joszko movie #15”

Heban, czyli radość i żal

Zakradł się. Nie przestraszył mnie – jego szczęście – nie wiadomo, co bym mu zrobił, gdyby przestraszył. Byłem zajęty zapachami, które niejeden ktoś zostawił przy pewnym krzaczku, aż tu widzę kątem, że stoi. Wyprostowałem się, popatrzyłem z góry, zrobiłem dwa kroki z lewej, on też. Continue reading „Heban, czyli radość i żal”

Sam na sam z tornjakiem, czyli Joszko movie #13

Robi się jasno. Zaglądam na legowisko Dziwadeł. Nie ma! Kolejny dzień nie ma gładkiego Dziwadła. Wyszło i nie wróciło. A to ono miało przywilej karmienia mnie. To szorstkie też karmi, ale co to za żarcie. W porównaniu z tym wcześniejszym. Niedobrze. Obudzę to, które jest – sprawdzę, czy działa. Continue reading „Sam na sam z tornjakiem, czyli Joszko movie #13”

Mokro mi, czyli Joszko movie #12

Woda jest fajna. Można ją deptać, szarpać, gryźć, a ona nie skarży się, nie jest nigdy zła, niczego nie pamięta. Słyszałem, jak szorstkie Dziwadło opowiadało o istotach, które sądzą, że woda ma pamięć. To dopiero dziwadła! Pamięć wody. Gdyby woda pamiętała, co jej zrobiłem, to od razu warczałaby na mój widok. Kształtu też woda nie pamięta, a potrafi robić cuda z kształtem, ale pamięci nie ma nic a nic. Pamięć mam ja. I to jaką! Continue reading „Mokro mi, czyli Joszko movie #12”

Było ich trzech, czyli Joszko movie #9

Było ich trzech, w każdym z nich inna krew. A krew nie woda. Bywa gęsta, jak na przykład u Iwana. Imię niby słowiańskie a temperament zupełnie skandynawski. A może to kwestia wieku? Przecież najstarszy z nas wszystkich jest. U pozostałych dwóch krew płynie wartko, szeroko i niepowstrzymanie. Żądze rozbudza. Żądze zabawy i rywalizacji. Continue reading „Było ich trzech, czyli Joszko movie #9”

Patyk co jest, a jakby go wcale nie było, czyli Joszko movie #8

Zdarzyło się w marcu, gdy przedwiośnie oszukiwało nas trochę, zwiastując rychłą wiosnę.

Pierwsze omal wiosenne popołudnie, które masuriana zdecydowała się spędzić w ogrodzie. Chyba nadal się łudzi, że uda się jej zachować ogród w stanie zadbanym. Miałem pilne roboty, więc moja rola sprowadzała się do odkręcenia zamkniętego na zimę zaworu wody i podłączenia węży. Continue reading „Patyk co jest, a jakby go wcale nie było, czyli Joszko movie #8”

Hel – urlopu dzień piaty, ostatni

Czy to pies, czy to szympans, nawet ten trzeci szympans – każdy inteligentniejszy ssak powinien mieć pasję. Bądź pasje. Ich brak czyni stworzenie niepełnym, wybrakowanym, pustym, płytkim. Continue reading „Hel – urlopu dzień piaty, ostatni”

Szczenięta

Odkryłem, że dziwadła mają coś jakby szczenięta. Miewają. Te małe dziwadła, o których wspominałem wcześniej*, to takie przepoczwarzone już mini-dziwadła, czyli  dziwadłowe szczenięta. Poczwarki dziwadeł są zupełnie inne. Posiadłem dogłębną wiedzę na ich temat. Jestem otwarty i szczodry wielce, więc podzielę się nią z wami.

Continue reading „Szczenięta”

Create a website or blog at WordPress.com

Up ↑