Szukaj

Tornjak na Mazurach

Kategoria

charakter

Wizytacje

Lubię, kiedy pojawiają się inne, nie moje dziwadła. Wolno mi wtedy więcej i bawimy się w przepychanki. Ja napieram, a dziwadła próbują mnie powstrzymać. Ja czasami udaję, że im się udaje. Niektóre dziwadła panikują trochę, inne podskakują, inne się przytulają, głaszczą, drapią, coś mówią, śmieją się, pokrzykują, uciekają, wyginają się, kucają, obracają, odchodzą. Śmieszne stworzenia. Continue reading „Wizytacje”

Reklamy

Tornjaka słuch absolutny

Joszko jest absolutnie doskonały. Wszyscy to wiemy i nikt tego nie kwestionuje. Nie z powodu braku odwagi, po prostu oczywista prawda nie podlega dyskusji. Słuch też ma doskonale absolutny. Trochę to trwało, zanim rozeznałem się w tym mechanizmie i jego konsekwencjach. Continue reading „Tornjaka słuch absolutny”

Czas szczepienia

Krzyczał! Kłócił się ze mną! Pyskował! Ależ mnie zirytował. Najpierw ten czarny, a później Dziwadło, które nie pozwoliło mi wypaszczyć całej listy epitetów, które należały się temu gadule. Zdążyłem ledwie połowę. Continue reading „Czas szczepienia”

Względność zniewolenia, czyli weekend na wsi

Zaczynam doceniać pożytki, które przynosi puszkowanie. Od czasu, kiedy Dziwadło przestało mnie pozbawiać gruntu pod łapami, to startujemy bez stresu prawie. Nie protestuję, kiedy godzinami świat za oknem ucieka przede mną zanim zdążę go przywitać i przyjrzeć dokładniej. Nie marudzę, że chcę siku, że napiłbym się kawy albo zjadł batonika. Jestem idealnym pasażerem tylnej kanapy. Przecież mógłbym co chwilę pytać: „daleko jeszcze?”, ale jestem tornjakiem, nie osłem. Continue reading „Względność zniewolenia, czyli weekend na wsi”

Eureka

Niech Ci się nie zdaje, że świat jest taki, jak Ci się zdaje. Ten sam świat widzisz na różne sposoby, zależnie od tego, którą nogą wstałeś. Wiem to bardzo dobrze, bo, w przeciwieństwie do was Dziwadeł, mam aż cztery nogi. I nie jest to moja jedyna przewaga. Continue reading „Eureka”

Przepisy a poufałość

Joszko dziarsko maszeruje krok przede mną. Wywinięty w rogal ogon łagodnie faluje w rytm kroków. Wypatruję przed nami potencjalnych pobudzaczy. To może być rowerzysta spieszący się do pracy, któryś z sąsiadów spieszący w wielkiej porannej posusze do sklepu, bądź po prostu inny pies. Staram się im schodzić z drogi. Szczęśliwie przed nami pusto. Continue reading „Przepisy a poufałość”

Alarm pierwszego stopnia

Alarm! Zagrożenie! Uwaga! Tutaj! Mam to! Pilnuję, nie zdoła uciec. Alarm! Szybko, dalej. Nie ucieknie, ale baczność mieć trzeba. Alarm! Continue reading „Alarm pierwszego stopnia”

Pierwszy raz

Istnieją takie stworzenia, co są większe ode mnie. Nie tak, jak dziwadła, ale tak normalnie większe: solidnie, stabilnie, czworonożnie. Widziałem je już nie raz, nie dwa razy, nie trzy. Nie wiem, ile razy, bo już tak wiele świata widziałem razy, że rachubę prowadzić przestałem. Continue reading „Pierwszy raz”

Create a website or blog at WordPress.com

Up ↑