Pisałem już, że z poradnikami nie do końca się rozumiemy. Może właściwszym byłoby napisać, że to ja poradników nie rozumiem? Taka Natura – po swojemu, bo przecież tak będzie lepiej, łatwiej, szybciej, ciekawiej. I zazwyczaj tylko to ostatnie się sprawdza. Bywa ciekawiej, kiedy robię coś „po swojemu”. Na przykład ambitnie próbuję samodzielnie wykonać w domu jakieś proste prace hydrauliczne. Czasami nawet się uda (zakręcam i odkręcam kran prawie doskonale), częściej nie działa. Albo działa, choć nie powinno działać, czyli cieknie tam, gdzie powinno być sucho. Wtedy dzwonię do Bogdana. To zdarza się na tyle często, że dla wygody przeszliśmy na „ty”, a jego numer mam w „szybkim wybieraniu” pod dwójką. Nie zgadniecie, kto jest pod jedynką.

Trafiłem kiedyś, nie wiem, w jaki sposób i nie wiem dlaczego, ale gdybym był przesądnym deterministą, to uznałbym, że to przeznaczenie chciało mi dać nauczkę. I udało mu się! Trafiłem na bloga Boerboelove*, na którym przeczytałem wpis. To się właśnie robi na blogach. Przeczytałem i wydawało się proste. Przecież to tylko gryzaki dla pieska. Okazało się, że jak zwykle, gdy coś wymaga zdolności manualnych, to prawdopodobnie mnie przerośnie. Nic dziwnego, jestem ślepym karłem robótek ręcznych, o czym jak zwykle przypomniałem sobie po fakcie. Zakładam jednak, że nie jestem wyjątkowy, więc jedyną sensowną rzeczą, którą mogę zrobić, to osobom podobnym do mnie dać kilka wskazówek. Oto one:

Materiał wyjściowy
  1. Użyj sensownych materiałów, czyli właściwej skóry, nie takiej, która została po zeżarciu boczku. No, chyba że jesz o wiele więcej ode mnie. Żart. Nie znam takich osób.
  2. Kształty niech nada ktoś, kto dłońmi potrafi tworzyć, a nie tylko niszczyć.
  3. Ułożenie sterty worków z ekogroszkiem to nie twórczość.
  4. Użyj sznurka.
  5. Nie bądź zaskoczony, że mija kolejna godzina, a gryzaki wciąż wyglądają na zbyt mało wysuszone.
  6. Jeśli chcesz komuś doradzić coś sensownego, zrób to od razu, bo później zapomnisz, co to było. Gryzaki robiłem kilka miesięcy temu i miałem wtedy więcej dobrych rad, jak ich nie spieprzyć.
  7. Skorzystaj z instrukcji zawartych w oryginalnym przepisie*.
Wizja

Pachniało cudnie. Długo czekałem. Test dla mojej nie wymagającej przecież wcale testowania cierpliwości. W końcu dostałem. Ugryzłem. Było pyszne. Połknąłem. A gdzie reszta?

Efekt

Coś, co teoretycznie miało Joszka zająć na dłuższą chwilę, zniknęło w jego paszczy w ciągu kilku, no może kilkunastu sekund. Widać było, że smakowało. Też dobrze, wyszedł „smaczek”, nagroda. Przez kilka dni Joszko dostawał w nagrodę za wykonanie jakiegoś polecenia wyjątkowy smakołyk.


* http://boerboelove.blogspot.com/2016/10/sposob-na-nude-czyli-wasnorecznie.html

Reklamy