Niby Dziwadła są ze mną, niby dzielimy tę samą przestrzeń, niby na wszystko prawie mi pozwalają, ale kojec to kojec. Stworzenie w zamknięciu, wolnym pozostać może tylko wewnątrz siebie. Niewidzialna wolność. Bunt skryty przed światem całym. Mówią, że trzeba się dostosować. Jakoś mnie to jednak nie przekonuje. Szukam, zbieram drobinki informacji, wszystkimi zmysłami ze strzępków bodźców, dźwięków, zapachów, cieni za oknami buduję obraz świata poza kojcem i strzegę. I ostrzegam, a nawet alarmuję, kiedy trzeba. Ja, tornjak. Joszko.

20171021_101117

Weekend w domku na wsi. Domku, który kiedyś był domem. Świat spuchł strasznie przez te kilkadziesiąt lat. Był czas, kiedy mieszkała tu wielopokoleniowa rodzina. Kilka osób, które żyły obok siebie, blisko siebie. Fizycznie blisko. To raptem około trzydziestu metrów kwadratowych. Pokój, kuchnia, sień, spiżarnia. Teraz zamiast tej ostatniej łazienka z toaletą. Dom, który dla Joszka, mającego na co dzień do dyspozycji chałupę wielkości stodoły, może wydawać się więzieniem.

Pies miota się od wychodzących na ulicę drzwi, w których szybka pozwala kontrolować okoliczne życie, po okna z zaciągniętymi roletami. Traktor. Burczenie Joszka nakłada się na narastający warkot ciągnika. Okno po lewej, zasłonięte, ale uchylone. Joszko unosi nos, aby lepiej poczuć to, co nadciąga. Hałas narasta. Joszko rzuca się znowu do drzwi. Szczeka, próbując odgonić intruza. Odstraszyć zagrożenie. Obronić nas. Chrząkanie silnika przenosi się w prawo. Joszko dwoma susami dopada okna. Opiera się łapami na parapecie i wetknąwszy łeb za roletę, próbuje coś dostrzec. Powarkuje jeszcze cicho na pożegnanie. Teraz będzie godzina bądź dwie spokoju.

20171022_075417


Dalsza część tekstu, jako, że bez obecności Joszka, to do przeczytania w innym miejscu: „Tożsamość„.

Reklamy