Większość stworzeń ma jakieś atuty. Jedni zgrywają się z nich, zanim zacznie się rozgrywka, inni zachowują, by dobrać do dwudziestu jeden, jeszcze inni trzymają w rękawie. Do tej pierwszej grupy zaliczam kilku czworonożnych sąsiadów. Spotykamy się, oni wychodzą z siebie, aby mi zaimponować. Ja im łaskawie pozwalam na wiele, choć od niektórych to większe posiłki jadam. Dlaczego? Bo za każdym razem bawi mnie to tak samo.

Niektóre psy to jaja maja większe od samych siebie. Charakter, charyzma, desperacja, tupet, a może zwykłe szaleństwo?

20170722_065454
„Pewnego dnia, który może nigdy nie nadejdzie, poproszę o przysługę.”*

Wszyscy wiedzą, że na dzielnicy rządzę ja. No dobrze, większość wie, reszta jest zbyt głupia lub głucha. I ślepa. Wiedzą to, bo niektórych atutów ukryć się nie da. Jak ktoś jest potężnie, ale proporcjonalnie zbudowany, kiedy jego sprężysty krok zdradza zwinność, szybkość i skoczność, gdy mocarny głos świadczy o doskonałym zdrowiu, gdy każdy gest zdradza rozsądek dominujący nad głupią brawurą, kiedy zamaszysty ruch ogona rysuje wzór dowodzący pogodnego charakteru, kiedy rozbuchana bujność sierści na klacie krzyczy: „jestem samcem pierwszoligowym, hej dziewczyny chodźcie do mnie, hej chłopaki, nosy w dół”**, kiedy błysk w oku poraża przenikliwością spojrzenia wynikającą z zamkniętej pod czaszką inteligencji, to jak udawać kogoś gorszego sortu dobrej zmiany?

20171002_150340
Gdyby „fotograf” mi nóg nie obciął, to byłbym prawie cały ja.

A to właśnie, omal cały, wypisz wymaluj ja. Tylko Dziwadło przyczepione na końcu smyczy niezbyt dobrze o mnie świadczy. Na to jednak mam niewielki wpływ. Brzydzę się przemocy i toleruję większość durnych zachowań Dziwadeł.

Toleruję zresztą wiele głupich zachowań stworzeń różnorakich. Życie jest zbyt krótkie, aby je marnować na zbędne konflikty. Jak mawiają – ustąp głupszemu.

*Joszko rzuca cytatem z „Ojca Chrzestnego”

**Strasznie długie zdania buduje ta joszkowa sierść na klacie.

Reklamy