W domu jest takie dziwne okno, w którym czasami nie widać nic, a czasami dzieje się wiele. Tak wiele, że zazwyczaj ignoruję to, co tam się odbywa. Mam ucho czujnie nastawione na dźwięki i we właściwych momentach nastawiam też drugie, a nawet zerkam, ale to tylko takie dmuchanie na zimne. Wiem, że Dziwadłom nic nie grozi z tego kierunku. Nigdy nikt nie wyjrzał nawet przez to okno.


Joszko dorósł i wyprowadził się do siebie, dlatego dalsza część opowiastki dostępna jest na joszko.blog.