Któregoś razu czekając na na decyzję, a raczej kolejną zmianę decyzji masuriany, stałem grzecznie i cierpliwie, trzymając bezwstydnie w zgięciu łokcia pełen kocich saszetek rossmannowy koszyk. Metodą bezmyślnego rozglądania się po okolicznych półkach, czytania bez zrozumienia etykiet, podziwiania tandetnych zakrętek perfum medytowałem. Technika eksterioryzacji mózgu. Moje odkrycie.

Świat przeciwko mnie

To niełatwe, wiem, ale da się wytrenować. A jaka korzyść z umiejętności wyłączenia rozumu w razie potrzeby konfrontacji z kobiecą logiką. Trenowałem więc, bo do doskonałości ciągle mi daleko, gdy nagle poraziło mi oczy, jakby ktoś prysnął gazem pieprzowym. Z półki tuż obok mojej głowy zostałem obryzgany błotem z Morza Czarnego! Pół kilo błota bez konserwantów za ponad 20zł. Nie dało się tego zignorować. I cały mój spokój szlag trafił – jednak mam mózg, cholera.

20170831_150217
Błoto? A cóż w tym złego?

A może jednak myślenie potrafi boleć?

Łatwo mi pojąć, że można zmanipulować snobujących się na znawców sztuki durniów, co wielokrotnie udowadniał (nie wiem, czy świadomie) Piero Manzoni1. Trudniej natomiast, kiedy kobiety – piękne i mądre przecież istoty – dają się wkręcać w różne preparaty typu „inteligentne molekuły płynu micelarnego”, albo maseczki do twarzy i ciała z błota z Morza Czarnego. Czy naprawdę wierzą, że ktoś pakował w puszki rumuńskie, bułgarskie albo tureckie błoto? Czyniące cuda? To nie Lourdes ani Licheń. A może rzeczywiście baby są jakieś dur… inne?

Właściwe do rzeczy podejście

20170831_150333

I o co tyle krzyku? Dziwadło jak zwykle komplikuje proste sprawy. Błoto jest super, jest cool. Cool – nowe słowo, które usłyszałem ostatnio w gadadle. Bo błoto to taki rodzaj wody, a woda jest super. W każdej postaci. Już kiedyś o tym opowiadałem2, ale woda niejednej wzmianki jest warta. Trzeba tylko umieć ją odnaleźć. Dziwadła zabierają mnie w różne miejsca, a ja jestem mistrzem odnajdywania wody w dowolnej postaci. I grzechem byłoby z tej umiejętności nie skorzystać, więc korzystam. Twórczo i bez bagażu dziwadłowej pruderii korzystam, bo choć czasami fizycznie skrepowany to mentalnie wolny jestem. Nie da się prawdziwie zniewolić tornjaka. Ciekawe, jak bardzo to męczy moje Dziwadła? Wolałyby, abym był na każde ich skinienie. A nie zawsze skinąć poprawnie potrafią i nie zawsze mają ze sobą coś smacznego. Wrodzona gatunkowa niekonsekwencja. Ich problem.

Na spacerach po łąkach, polach, wiejskich drogach i dróżkach Joszko bezbłędnie wyczuwa wilgoć. Bagienka w krzakach, kałuże w koleinach na drodze, podmokłe łąki, przedwczorajszą urynę sarny, jakąkolwiek formę wilgoci. Jak wielbłąd na pustyni. Garbu nie ma, więc zamiast pić i kumulować wchłania wilgoć całym sobą. Z bardzo widoczną radością i satysfakcją. Cieszy się tym i zaraża nas tą radością. Może warto spróbować? Tylko czy wypada facetowi? Chyba nie dałbym rady, bo błoto i SPA kojarzy mi od razu z kabaretowym monologiem Andrzeja Grabowskiego3.

Od zawsze słyszałem hasło, że obraz jest wart więcej niż tysiąc słów, więc proszę, oto równowartość fefnastu tysięcy słów:


1 Piero Manzoni – gość od gówna w puszce, ale nie tylko, bardzo twórczy był, ego godne prezesa: https://pl.wikipedia.org/wiki/Piero_Manzoni

2 jeden z wielu akapitów traktujących o tym: https://masuriana.wordpress.com/2017/06/02/mokro-mi-czyli-joszko-movie-12/

3 Skecz do obejrzenia choćby tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=YmOrSlt4Ijk

Reklamy