Krok za krokiem, krok za kroczkiem… Przeszliśmy już jakieś sto metrów od domu. Cichy bezwietrzny wieczór. Joszko beztrosko przewąchujący zapachy wzdłuż chodnika. Ja rozglądam się bez konkretnego celu i zamysłu. Noc jest jasna, koniec pierwszej kwadry, ani jednej chmurki. Dzięki temu oświetlone okna nie przyciągają uwagi i łatwo nie być wścibskim.

Wąski trawniczek, latarnia na skrzyżowaniu – punkt szczególnie dla psa ciekawy. Wychodzimy zza zakrętu. Po prawej zaparkowane wzdłuż chodnika samochody a obok nich mała figurka. Kamienna figurka? Jak to figurka? Na chodniku? Wiewiórka?

IMAG6859

Stoimy tak może już z pół minuty. Ja nieruchomo, Joszko przesuwający powoli pionowo głową wzdłuż śladu zapachowego na latarni. Ktoś przywiózł tę figurkę i zapomniał zabrać do domu? Nie jest jednak aż tak jasno, jak mi się zdawało. Decyduję, że podejdę bliżej. I wtedy figura sama się zabrała. Bez zbędnego pośpiechu podbiegła do płotu, sprawnie na niego wskoczyła i rzuciwszy nam pożegnalne spojrzenie znikła w ogrodzie sąsiadów.

Kuna

Dopiero teraz rozpoznałem młodą kunę. Przemykają dość często wieczorami pod samochodami, ale tak blisko mi się jeszcze nie przytrafiło żadnej podejść. A dzisiaj dziesięć metrów od nas, idealnie nieruchoma. Joszko nawet nie zauważył, że coś było. Usłyszał, jak wskoczyła na płot, ale nie zdążył jej dostrzec. Zrobiliśmy dwa kroki i dotarł do niego świeży zapach dzikiego bądź co bądź zwierzęcia.

Lokowanie produktu

Przywarł nosem do chodnika. Ciągnie na trawnik w stronę płotu. Węszy tak mocno, że źdźbła trawy kładą się na wydechu, a na wdechu unosi pył spomiędzy nich. Trop urywa się na szerokich sztachetach płotu i Joszko zawraca na chodnik. Minutę, może dłużej krążymy po śladzie, aż rozczarowany Joszko unosi głowę i rozgląda z żalem w oczach. Kuca i przykrywa obcy swąd swoim zapachem, którego fizyczną emanację muszę zebrać do różowej foliowej torebki ozdobionej małymi śladami psinych stópek. Do kupienia w KiKu za…

IMAG6652

Reklamy