Ideał prawie. Czterdzieści kilogramów mięśni plus kilogram zębów.

Jestem silny, szybki, gibki i chcę z tego korzystać. Sygnalizuję to Dziwadłom, zachęcam je do działania, ale najczęściej z marnymi rezultatami. Rozumiem, że ich ciała nie są w stanie dorównać memu, ale one czasami nawet nie chcą spróbować, nie starają się nic a nic! Zdegenerowany gatunek. Nadają się tylko do opieki i karmienia istot stojących wyżej w rozwoju. I zwierzydeł też, ktoś je przecież musi karmić. I głaskać niestety. Co za starta czasu i energii.

IMAG5358

Niewidzialny przyjaciel

Jak wiemy z filmów i z literatury, a może tylko z filmów – bo kto by tam cokolwiek czytał – dzieci miewają niewidzialnych przyjaciół. A może te dzieci są tak samo prawdziwe, jak ich wymyśleni przyjaciele? Mieliście? Znacie jakiegoś? Jakieś?

Jednak bez względu na stopień fikcji tego zjawiska, wiem, że młode tornjaki mają niewidzialnych wrogów. Wiem, bo widziałem ich niejednokrotnie. Męczyłem się z nimi, wchodziłem w różnorakie interakcje. Przeklinałem w duchu, odganiałem siłą woli, odprawiałem improwizowane egzorcyzmy, odwracałem od nich uwagę Joszka. I odważnie odwracałem się do nich plecami. Tak najłatwiej je pokonać, jak przekonałem Joszka. Bo tak po prawdzie, to nigdy nie wygrałem, ale ciiii.

IMAG4439
On tam jest…

On tam jest. Dziwadło go lekceważy, ale ja muszę być odpowiedzialny. Moje doskonałe zmysły go wyczuwają. Słyszę go, czuję pozostałość jego zapachu, nie widzę, ale wzrok to zmysł przeceniany, więc go ignoruję. Zmysł równowagi pomaga, co prawda tylko w tym, żeby Dziwadło mnie za szybko nie odwiodło od śladów, od poszlak, które mogą być najważniejsze, ale też pomaga. Te imponderabilia mogą nas uratować przed intruzami. A Dziwadło przeszkadza.

20170404_130306
Sam mam iść?

Niewidzialni wrogowie zwykle czają się w spokojne wieczory na sąsiednich ulicach, w ogrodach sąsiadów. Nie wiem jak, ale hipnotyzują Joszka. Poruszamy się wtedy w tempie 3 kroków na kopę sekund. Liczycie, czy sprawdzacie, ile to kopa? To cztery mendle. Wolno jak cholera. Cierpliwości…

Reklamy