Wiem, że coś się szykuje, nie dam się zwieść. Dziwadła poruszają się szybciej, łażą w tę i we w tę. Oba. Rzeczy znikają. Pojawiają się pakunki. Żegnajcie pasje moje?

20170409_194704
Żegnaj piasku

Kierunek „na żółte”

Na sam koniec pobytu zostaliśmy jeszcze raz zawstydzeni. Ludzie z krainy jezior i lasów nie potrafili przejść ośmiuset metrów prosto przez las. Dla takich właśnie nierozgarniętych gości właściciele w przeddzień naszego wyjazdu wyznaczyli najwygodniejszą trasę przez las do morza. To właśnie żółte znaczki na drzewach, które zauważyliśmy wczoraj. Dziewiętnaście minut z trójką kilkuletnich dzieci.

– Możecie Państwo pójść jeszcze przed wyjazdem – tak nas dobiła właścicielka.

Nie mieliśmy jednak już na to czasu, Joszko nie może się przecież doczekać jazdy samochodem.

IMAG5146
A może jednak pójdziemy?

Zło konieczne. Liczę jednak, że w rewanżu za te straszne doświadczenia Dziwadło przyszykowało coś pysznego na ząb.

Joszko gardzi dedykowanymi smaczkami dla psów, jest za to bardzo chętny na bułeczkę. Croissanta – francuski piesek. Trudno ocenić, czy jazda przychodzi mu łatwiej. Obszczekał ludzi w którymś mieście, więc może jest jakiś postęp.

A pamiętasz…

Podróż – mimowolny czas na refleksje, podsumowania.

Uświadamiamy sobie, że joszkowe opory przed chodzeniem po nocy wcale nie muszą być związane wyłącznie z nowym miejscem. Jak był malutki (relatywnie), to swobodniej spacerował w deszczu, kiedy dźwięki rozmywały się w szumie wody. W ciemnościach chyba zupełnie nie bywał, bo ulice, po których spacerujemy, są oświetlone, a boczne, półmroczne – zna doskonale ze spacerów w dzień.

Joszko pokłada się z tyłu w dziwacznych pozycjach, krajobraz się zmienia, architektura i przyroda coraz bardziej swojska, a my debatujemy, jak zmieniły się kupy Joszka po przejściu na czas wyjazdu na suchą karmę z domowego modyfikowanego barfa. W skrócie: więcej kup, większych (mam za małe dłonie?), gorzej uformowanych, bardziej śmierdzących.

Reklamy