Szukaj

Tornjak na Mazurach

Miesiąc

Luty 2017

Problem mam

Standardowa procedura powrotu do domu ze spaceru to znalezienie czegoś na zachętę, albo pozwolenie Joszkowi na wyszukanie czegoś, co będzie niósł do domu. Zawsze znajdą się ludzie, którzy lubią żyć w śmietniku, więc zazwyczaj nie ma z tym problemu. Continue reading „Problem mam”

Tłusty czwartek

Tłusty czwartek zaczął się dla Joszka w środę. W trakcie przygotowywania sobie kanapek na kolację – ukończony pierwszy krok z książki kucharskiej: „ukroić trzy grube pajdy chleba” – zadzwonił telefon. Aby chronić się przed zabójczym promieniowaniem z kosmosu, mamy ściany domu wyłożone ołowiem. To co prawda chroni nasze zdrowie, ale zakłóca sygnał gsm, więc, aby pogadać swobodnie, muszę wychodzić do przedpokoju. W trakcie rozmowy mija mnie Joszko z masurianą – wrócili ze spaceru. Continue reading „Tłusty czwartek”

Zlot dziwadeł

Wiedzieć powinniście, że my psy, wiemy zazwyczaj więcej, niż wam, dziwadłom się wydaje. To nie wasza wina, po prostu doskonałość naszych zmysłów jest prawdziwą doskonałością, a nie pozorną, jak wasza. Continue reading „Zlot dziwadeł”

Omlet z sześciu jaj

Stadło nasze w pewnym momencie ewoluowało w kierunku czegoś na kształt republiki babskiej. Na co dzień trzy samice, kot bez jajek i ja. Ja, samiec z jajkami. Jednak jakoś wcale się nie czułem królem dżungli.

Continue reading „Omlet z sześciu jaj”

Joszko movie # 3 – Bo imię zobowiązuje

Czy zauważyliście, jaki świat jest wspaniały? Mnie codziennie przytrafiają się nowe cuda. I nie mam tu na myśli pełnej miski. Pierwszy cud to powstanie mnie od nowa z nicości snu. Nie było mnie i staję się. Jak Feniks, tylko częściej – codziennie. Każdy dzień to nowy ja – silniejszy, piękniejszy, większy, mądrzejszy. Z ciemności nocy w jasność ruszam dnia. Jak wojownik światła. Jak Coelho. Wybaczcie, w końcu mam cztery nogi, futro i inteligencję psa. Wypada mi głosić takie banały. A mądrości prawdziwe do ”Wielkiej Księgi Joszka Myśli Głębi” wpisane będą. Continue reading „Joszko movie # 3 – Bo imię zobowiązuje”

Mam swoją walentynkę!

Spotkałem ją parę tygodni temu. Od razu wpadliśmy sobie w oko. I w nos – bo ważniejsze jest to, co się czuje niż to, co się widzi. Wzrok może być zawodny. Złudzenia optyczne i inne takie błędy niedoskonałego zmysłu. A węch – jak się porządnie zaciągniesz, to wiesz wszystko! I poczułem coś do tej złotosierściatej blondyny. I ona do mnie na pewno też – ale to oczywiste. Jak można się we mnie nie zakochać? Continue reading „Mam swoją walentynkę!”

Pragmatyzm tornjaka

Słupek alkoholu – czy to na pewno lepiej, że alkoholu, a nie rtęci? – pokazuje zaledwie dwa czy trzy stopnie poniżej zera. Odrobina śniegu przyprószyła ziemię, zbyt mało, aby był sens go zamiatać. W dzień będzie odwilż i załatwi sprawę za mnie.

Stop. Muszę sprawdzić. Stop. Continue reading „Pragmatyzm tornjaka”

Joszko-movie #2: Niepojęte różnice w niekonsekwencjach

Joszko jest „wychowywany” niekonsekwentnie. Ustaliliśmy, że pies na łóżko nie wchodzi i co? Masuriana dość szybko złamała nasze ustalenia i Joszko bywa na łóżku. Ja udaję, że tego nie widzę, a jak nie mogę ukryć, że widzę, to „potwornie zły” go zganiam. Nie potrafię wyobrazić sobie, co ten biedny pies musi mieć poprzestawiane przez to w głowie. A teraz doszła jeszcze Tosia, dla której łóżko jest jeszcze jednym zwyczajnym miejscem. Miejscem noclegu między innymi. Tosia, koty, Joszko czasami tak, czasami nie, chaos zakazów i zaproszeń. Tak trudno jest wychowywać tornjaka.  Wspólnie z niekonsekwentnym Dziwadłem. Continue reading „Joszko-movie #2: Niepojęte różnice w niekonsekwencjach”

Create a website or blog at WordPress.com

Up ↑