Minęły trzy pierwsze wspólne miesiące. Troszkę lepiej poznaliśmy Joszka i jego charakter. A ponieważ koniec roku sprzyja podsumowaniom, pora sprawdzić, czy „obietnice wyborcze” tornjak dotrzymał.

We wpisie Dlaczego tornjak? pisałam o powodach, dla których wybrałam tę właśnie rasę. Czy po 100 dniach z tornjakiem nie żałuję tego wyboru? Nie, nie i jeszcze raz nie! Ale po kolei:

Wygląd

Łaciaty, kudłaty, wszystko jak trzeba. Z tą różnicą, że nie jest to już puchata, niezdarna  kulka na czterech łapkach, a smukły, gibki, silny podrostek. Futro mu się zmienia na dorosłe, czyli włos robi się sztywniejszy, grubszy, pofalowany. Zaczęło się od wicherka w okolicach kłębu, a teraz to już prawie cały grzbiet.

Jednocześnie nieco zmieniają się kolory. Pręg na boku już nie ma, włos jest znacznie ciemniejszy, prawie czarny. Kryza wokół szyi nadal miękka i jedwabista.

Kolorów Joszko nadal ma kilka – czarny, szary, beżowy, rudawy… trudno zgadnąć.

Niestety niektórzy nie gustują w przemianie joszkowej, twierdząc, że zbrzydł. „Taki był ładny, puchaty, a teraz brzydki jakiś taki się zrobił, i ten pysk taki długi…”. Fakt, pysk mu się znacznie wydłużył, no ale w końcu te 42 stałe zęby muszą się gdzieś pomieścić… Zresztą według wzorca proporcja czaszki do kufy wynosi 1:1, więc chyba wszystko w porządku.

Joszko znacznie urósł, ma w kłębie ponad 50 cm. Jest smukły i szczupły, waży ok. 27 kg. Od hodowcy wiem, że tornjaki do roku są szczupłe, masy i tężyzny nabierają później.

Charakter i temperament

Od malutkiego Joszko zaskakiwał wszystkich swoim, jak na szczeniaka, opanowaniem. Podczas zapoznawczej wizyty u moich rodziców przywitał się z ludźmi, obwąchał i zasnął pod stołem. Podobnie podczas wizyty znajomych. Szaleńcze galopady w jego wykonaniu to rzadkość.

Od malutkiego szybciutko uczył się różnych poleceń, a najszybciej tych popartych smakołykami. Łasuch z niego niesamowity, a repertuar obejmuje wszystko, co jadalne, a nawet niejadalne (przynajmniej dla człowiekowatych). Ze stołu w kuchni skradł już marcepany, herbatniki, cukierki czekoladowe (papierki zostawił, ale wylizał), zapałki (na szczęście nie zjadł), nadgryzione jabłko (zjadł w całości), z półki ukradł sól do zmywarki (wysypał na kupkę, kartonik posiekał), papier toaletowy w łazience profilaktycznie chowamy do szuflady.

z-misiem
Mój misio

Jednak póki co większych szkód w domu nie odnotowaliśmy. Coś tam nadgryzione, naderwane, ale tragedii nie ma. Joszko uwielbia kapcie i niektóre swoje zabawki. Oraz Hanię, naszą czarną koteczkę, o której sądzi chyba, że jest dodatkowym pluszakiem do zabawy.

Niesamowicie wybitną cechą u Joszka jest czujność. Każdy obcy odgłos, dźwięk, ruch stawia go w gotowości. Te obce zjawiska tornjak Joszko sygnalizuje donośnym szczekaniem (niestety również o 5 rano…), warczeniem, czasem zabawnie modulowanym, oraz uniesionym w górę i wachlującym ogonem. Na spacerach Joszko nieufnie traktuje mężczyzn w kapturach, idących krokiem marynarskim lub generalnie niekształtne, niezborne postaci.

Bardzo przyjazny jest w stosunku do innych psowatych i wszelkich dzieci. Na dziecięce głosy reaguje radosnymi podskokami, ale trzeba przyznać, że jego zainteresowanie dziećmi ma ograniczone ramy czasowe. Z innymi psami chętnie się bawi, jednak ostatnio zaskoczył nas, gdy na naszej uliczce pojawił się sąsiad ze znaną Joszkowi suczką, którą on jednak bardzo groźnie obszczekał (co prawda będąc na smyczy). Nie wyglądało to na zachętę do zabawy, a raczej na demonstrację własności, w końcu to jego uliczka, a na dodatek uliczką tą biegł jego domowy kot. Inaczej nie potrafię sobie wytłumaczyć jego zachowania, jak tylko stróżowaniem na swoim terenie.

pilnuje
Nie śpię, pilnuję

Jedyny większy problem, jaki dotychczas się pojawił, to była reakcja przy jedzeniu kości. Jako niespełna 3-miesięczny maluch obwarczał nas, pilnując podanej mu cielęcej kostki. Mocno mnie to zaniepokoiło z wiadomych względów. Poszukiwałam rozwiązań i sposobów, najczęściej pojawiała się sugestia „mocnej ręki” – chwycić za kark, przycisnąć do ziemi, pokazać kto tu rządzi, czyli odebrać kość siłą. Ok, z takim maluchem pewnie by przeszło, ale co będzie z 40-kilogramowym psem? Uznałam, że nie interesuje mnie konfrontacja i wywoływanie u psa agresji i wybrałam inną drogę. Efekty są bardzo dobre, pies nie warczy, wyrzuca kość z pyska, gdy podchodzę; pracujemy dalej.

Generalnie jedzenie, miska, kość, czy to mięsna, czy prasowana, budzi w nim silny instynkt obronny. Nie w stosunku do nas, ale koty stanowią już zagrożenie. Gdy któryś pojawi się w polu widzenia, z kością w pysku (coby mu nikt nie ukradł) startuje do nieboraka, by go przegonić. Póki co koty izoluję, aczkolwiek wolałabym, żeby Joszko nie widział w nich konkurencji do miski.

Zdrowie i pielęgnacja

Jak na razie totalnie niekłopotliwe. Od malutkiego czeszę Joszka metalowym grzebieniem, najbardziej lubi po brzuchu i wewnętrznych stronach przednich łap. Nie tworzą mu się jeszcze paskudne dredy, więc pracy nie mam za wiele.

Mimo że tornjak Joszko lubi zapachy natury, nie kąpaliśmy go jeszcze ani razu. Błotko z łap wycieram, piesek suszy się w korytarzu i dopiero wtedy może wejść do domu. Innych zabiegów nie było potrzeby wykonywać. Nie podobała mu się próba czyszczenia uszu (może dlatego, że były czyste?), ale paluchy mogę wkładać do woli. Zęby też mogę oglądać, ale raczej przy okazji grzebania w paszczy. Dzięki temu uratowałam jednego mleczaka na pamiątkę. Bowiem Joszko nie ma już chyba mlecznych ząbków, ostatni kieł z żuchwy wypadł mu wczoraj. Nie wiem, co on z nimi robił, połykał czy gubił gdzieś na dworze, bo nie znalazłam ani jednego prócz tego, który wyjęłam mu z paszczy.

gryze
Mleczakom śmierć

Podsumowując…

Tornjak Joszko rośnie, dojrzewa, charakter mu się kształtuje. Staram się układać go w miarę moich możliwości i umiejętności, a także możliwości tornjaka. Mówi się, że polecenie to dla tornjaka prośba, co najwyżej nieśmiała sugestia!

Jednak w rzeczywistości Joszko uczy się bardzo chętnie, jest posłuszny i lubi współpracować. Daje się przytulać, czochrać i ugniatać, uwielbia podgryzać moje kolczyki i trącać nosem wszystko, co na stole (stąd ma Joszko przydomek Gracjan – trącony kubek = przewrócony kubek). Wybór tornjaka to była świetna decyzja!

Reklamy