Usłyszałem jakiś niepokojący brzęk. Spiesznie schodami dotarłem z mego sutenerowego, ups… suterenowego biura do przedpokoju. Robię tak wielokrotnie w ciągu dnia. Joszko czasami potrafi spać kilka godzin u szczytu schodów ale taki komfort mam sporadycznie. Najczęściej kilka razy dziennie wchodzę na górę, strofuję go za kolejny wyskok i sprzątam efekty zabaw. Ostatnio kilkukrotnie odbierałem mu noże, które podbierał sobie z blatu w kuchni. A sięga coraz dalej.


Joszko dorósł i wyprowadził się do siebie, dlatego dalsza część opowiastki dostępna jest na joszko.blog.