Świat bywa zmienny. Potrafi zaskakująco nagle wypełnić się nienaturalnymi dźwiękami. To nie jest śmieszne, to przerażające jest. Na krótko. Dziwadła się wtedy ze mnie podśmiewują. Wydaje im się, że tego nie widzę. A mnie się wydaje, że to oni mogą sprawiać, że świat bywa zmienny. Niczego nie rozumieją. Może głusi są? Może to kolejny ich upośledzony zmysł? Bo węchu nie mają na pewno.

– Joszko. Do mnie.

siedziI tyle. Pogadałem sobie. Siedzi w trawie i podgryza mech ze szczelin w płytach chodnikowych. A smakołyki w kieszeni się skończyły. Czekamy. Ktoś się złamie. Nie chcę się przyznać przed samym sobą ale już czuję smród porażki. Szczęście, że węch mam fatalny – łatwiej to zniosę.

Dziwadło z sierścią na pysku jest zaskoczone i rozczarowane, że nie chcę ufnie iść w świat. A jak mogę iść, kiedy trzeba być czujnym, wsłuchać się w świat, nauczyć, zdecydować, czy nie ma zagrożenia. Szczekać czy uciekać? No co? Mały jeszcze jestem … Nie każdemu niedźwiedziowi dam radę. Mój czas nadejdzie.

Prośbą, nie groźbą. Zachętą, podstępem. A to kijek, a to szyszeczka, a to czułe słówko, fałszywa obietnica. Walczę jak prawdziwy dzihadysta i osiągam swoje małe cele. Metr za metrem wracamy do domu. I za bramką potrenujemy oswajanie się ze otoczeniem.

Obok przedniego zejścia w świat jest taki wielki, szary potwór. Zazwyczaj jest cichy i spokojny ale od czasu do czasu, jak go dziwadła dotykają, to potrafi się poruszać i wydawać przerażające odgłosy. Niedługo go obszczekam. A co? Na razie lepiej, abym się wycofał. No dobra, jest cichy i się nie rusza. Pewnie zasnął. Przejdę obok powoli, ostrożnie.

kosz
Wielki Szary Dudniący Potwór

Przestraszył się kosza bardziej, niż się spodziewałem. W sumie nic dziwnego. Nie widział go jeszcze nigdy w ruchu i dudniącego żarłoczną próżnią po wizycie pomarańczowej alternatywy. Odważył się przejść obok. Dobrze, oswaja się z kolejnymi cudami.

Reklamy